Czarnobyl 2010 – relacja z wyprawy (1)
Pod koniec marca 2010 roku odwiedziłem ze StrefąZero.org Czarnobyl i Prypeć. Na łamach tego bloga chciałbym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami.
Relację podzielę na kilka części, bo nie ma sensu pisać wszystkiego od razu. I tak pewnie nie przeczytacie tego za jednym zamachem.
Ukraina
Z Warszawy wyjechaliśmy we wtorek parę minut po 22. Na granicy byliśmy kilka godzin później i od razu okazało się, że trafiliśmy zupełnie do innego świata. Zawsze wiedziałem, że kraje za naszą wschodnią granicą są dzikie i że jest tam zupełnie inaczej niż u nas. I miałem rację.
Z początku z okien autokaru nie było widać za wiele, ale różnicę od razu było czuć. Drogi na Ukrainie są puste, ale strasznie dziurawe.
Zaraz za przejściem granicznym wymienialiśmy walutę. W kantorze od złotozębnych kasjerek dostawaliśmy 2,60 UAH (hrywny ukraińskiej) za każdą zostawioną złotówkę. Na kilkudniowy wyjazd wymieniłem ok. 350 PLN. I wystarczyło w zupełności, większość pieniędzy przywiozłem jeszcze ze sobą.
Pierwszy postój na stacji benzynowej, wcześnie rano. W oczy rzuciły mi się dość niskie ceny paliw, które kosztują ok. 8 hrywien — czyli niewiele ponad 3 PLN… No i bukwy, wszechobecne literki o dziwnym kształcie i nieznanym znaczeniu.
Bukwy nauczyłem się rozpoznawać w ciągu tych kilku dni na Ukrainie, nie mając z nimi wcześniej nigdy żadnego kontaktu. Szczęśliwie kolega i koleżanka, z którymi spędzaliśmy tam czas, znają trochę język rosyjski a więc i czytanie ukraińskich napisów szło im łatwo.
Dogadać na miejscu można się ponoć bez problemu po rosyjsku, po angielsku (z młodszymi ludźmi), ale także i po polsku. I ponoć dogadanie się po polsku jest czasem łatwiejsze i bardziej korzystne, niż po angielsku. Mieszanka kilku języków, pokazywania palcem i innych gestów wystarcza z powodzeniem, choć dobrze jest dowiedzieć się, jak po ukraińsku mówi się na śniadanie, toaletę i rachunek w knajpie.
Kilka dni spędziliśmy w Sławutyczu. Mieście, które zostało zbudowane dla pracowników elektrowni jądrowej w Czarnobylu po awarii w 1986. Miasto ładne, nowoczesne, dobrze wyposażone. Mieszkaliśmy w mieszkaniach prywatnych pracowników elektrowni, którzy na ten czas się z nich wyprowadzili. Więc mieliśmy do dyspozycji łóżka i pościel, łazienki i toalety oraz kuchnie i lodówki. Miasto jest małe, więc można je w ciągu kilku minut obejść z miejsca na miejsce.
Dwa dni (tzn. jeden nocleg) spędziliśmy w Kijowie, mieszkaliśmy w hotelu Turysta. Standard trzygwiazdkowy, śniadanie paskudne (zimna parówka i zimna jajecznica), pokoje sympatyczne ale łazienki z kafelkami jak za komuny. Lokalizacja niezła, bo niemalże bezpośrednio przy stacji metra. Żeton do metra kosztuje 1,70 UAH i za 10 hrywien dostaje się ich w automacie 5 oraz kilka monet reszty.
Ceny niskie. Półlitrowa butelka wódki kosztuje nawet mniej, niż 10 PLN. Z naszego punktu widzenia wydaje się to niemal niemożliwe — a jednak. W knajpie w Sławutyczu shot wódki (50 ml — co nie jest normą na Ukrainie) kosztował 6 hrywien, czyli niewiele ponad 2 PLN.
Taksówki też tanie, ale raczej nie mają taksometrów. I to powoduje różne śmieszne sytuacje. Przykładowo, jeden taksówkarz chciał nas zawieźć spod dworca kolejowego w Kijowie do Muzeum Lotnictwa (5 km w linii prostej) za 200 hrywien, twierdząc, że to ok. 35 km drogi jest. Potem zszedł do 150 UAH. Drugi w końcu zawiózł nas tam za 75 UAH, zaczynając licytację od 90…
Z historią z taksówkarzami wiąże się nieprzyjemne wrażenie, że wielu ludzi chce tam obcokrajowców oszukać i tylko szuka odpowiedniej okazji. Jestem pewien, że nie jest to norma i nie wszyscy mają takie podejście, ale takie przykre wrażenie odniosłem i prędko się go pewnie nie pozbędę…
Na dziś to tyle. Na dwa następne odcinki zaplanowałem relację ze zwiedzania zamkniętej strefy, w szczególności oglądanie obiektów elektrowni, miasta Czarnobyl, wioski Kopacze i opuszczonego miasta Prypeć.
Mam sporo materiału wideo, który czeka na obróbkę i montaż. Wczoraj udało mi się zmontować króciutki filmik, który w ramach zachęty Wam tu wrzucam poniżej. Na stronie YouTube, jak ktoś chce, można go obejrzeć jako wideo High Definition (1080i). Aby obejrzeć w formacie HD wystarczy kliknąć w logo YouTube w prawym dolnym rogu wideo.
[...] marcu znowu spędziłem kilka dni za granicą. Tym razem w Hadze i na Ukrainie. O tym drugim wyjeździe marzyłem od wielu lat i w końcu udało mi się moje marzenie [...]
[...] niedawno na wyprawie do Czarnobyla, między innymi eksplorowaliśmy opuszczone miasto Prypeć. Chciałem koledze pożyczyć tę grę, [...]